niedziela, 11 października 2015

Idzie zima, czas na czapki!

Cześć!
Zimno się zrobiło jakoś :-( ...
Dziś kilka zdjęć dwóch pierwszych nowych kompletów czapek dla mojej panny. Jeden z dresówki czesanej dwuwarstwowy z minky. Drugi z dresówki pętelkowej, czapka jednowarstwowa a apaszka podszyta dzianiną tshirtową. Z rozpędu poczyniłam też ciepłe portaski co by nogi nie marzły na spacerkach. Ozdobione serduszkiem jak czapa i apaszka żeby nie było za smutno. Mała jest to jeszcze może tak chodzić.
Spodenki musiałam poprawiać bo z rozpędu wykroiłam pasek taki sam jak na poprzednio szyte spodenki w kwiatki klik. Tylko tamten materiał pięknie się rozciągał a ten mój dres w ogóle i nie dało się ich założyć. Odcięłam i doszyłam zwykły ściągacz. 
Apaszki mają doszyte zatrzaski.
Czas na zdjęcia.

wtorek, 15 września 2015

Śliniaczki dla dziecka wersja II

Cześć!
Nie szyję niczego do szafy tylko to co jest nam potrzebne.
Jakiś czas temu gdy Pchła zaczynała zjadać stałe pokarmy potrzebne okazały się śliniaki. Uszyłam je podobnie jak te z wpisu o śliniakach dla bratanka klik. Również z pieluszki flanelowej z fajnym motywem tym razem owieczki. Zmiana taka że śliniaczki są zapinane na rzep. Również z dwóch warstw materiału. Jedna to wspomniana flanelka a spodnia część to dość gruba koszula męża w której nie chodził :-) Lamówki z materiału ze strychu mojej mamy. Ot taki recykling :-D To lubię.

poniedziałek, 7 września 2015

Spodenki, leginsy, baggy jak zwał tak zwał na szybko!

Cześć!
Moja pociecha szybko rośnie. Szybciej niż matka ogarnia. 7 mcy i rozmiar 74 zrobił się za mały. Ze spodenkami jest ten problem że po wzięciu takiej Pchły na ręce spodenki się podciągają i dziecko ma zaraz łydki gołe. Wniosek jeden - spodenki za krótkie! Jako że mama Pchły lubi czasem zajrzeć na ciucha to wynalazła taką oto bluzeczkę z metką z fajnej mięsistej dzianinki bawełnianej z elastanem. Motyw nie koniecznie dla matki ale na ciuch dla Pchły już bardziej. 
Przy okazji zrobił się mały tutorial: Jak uszyć proste spodenki?
Zobaczcie jak to wyszło :-)
A to rzeczona bluzeczka przed zniszczeniem.
Przyłożyłam do niej spodenki które mamy obecnie pasujące na Pchłę i okazało się że jak się postaram to nawet dwie pary się zmieszczą!
Narysowałam na półpergaminie szablon połowy spodenek bo obecne trochę już są porozciągane a ja chcę nowe równiutkie. Odrysowałam ten szablon dwa razy w odbiciu lustrzanym na lewej stronie bluzeczki ściskając jak się da zapasy żeby dwie pary wyszły. Dodałam po centymetrze na długości co by na dłużej starczyły. Chciałam też wykorzystać istniejące podłożenie dołu oszczędzając sobie podwijania :-). Przyszpilkowałam i przeszyłam ściegiem elastycznym szerokim taką jakby drabinką. W kroku wzmocnione kolejnym przeszyciem ściegiem prostym elastycznym.
A następnie wycięłam uważając żeby nie przeciąć szwu. Pozostał jeszcze tylko pasek. Ten element wycięłam z rękawków na wzór spodenek którymi się wzorowałam. Materiał jest bardzo uciągliwy więc nie potrzeba gumki bo pasek spełnia już tą rolę doskonale.
Trzeba spodenki wywinąć na prawą stronę a element paska zszyć po bokach a następnie złożyć na pół jak na zdjęciu. Szpilkujemy naciągając pasek żeby materiał pasa spodenek równomiernie się na nim rozłożył i zszywamy na maszynie pamiętając o naciąganiu żeby nie było marszczeń. Ja szyłam tym samym ściegiem co brzegi i nadmiar i nierówności obcięłam.

A tak wyglądają już jedne ma modelce a drugie na zmianę :-)
Koszt uszycia takiego ubranka śmieszny bo koszulka na ciuchu kosztowała 3zł a mamy dwie pary super rajtek :-D 
Bardzo lubię takie szybkie i proste rzeczy do uszycia. Przy Pchle czas wolny dziwnie się skurczył i nie zapowiada się że to się zmieni.


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Moje dawniejsze uszytki

Cześć,
zapraszam do oglądania mojej spódnicy, która ma ponad dwa lata i bluzki uszytej w pośpiechu dzień przed chrzcinami córki. To chyba dwa lata temu był taki bum na szyfonowe długie spódnice. Jedną sobie kupiłam w kolorze morskim ale chciałam coś takiego mojego najchętniej szarego :-) a takich kolorów nie było w sklepach. Mama miała już nową maszynę a ja badawczo przyjrzałam się tej kupionej. Kupiłam gumę, szyfon i podszewkę w pasmanterii i stworzyłam takie "cudo". Szkoda że nie kupiłam nici pod kolor. Ale to była jedna z pierwszych moich spódnic więc taki drobiazg pomijam :D Teraz już tego błędu nie popełniam.
Spódnica uszyta jest z dwóch warstw szyfonu żeby nogi zbytnio nie prześwitywały i ma rozcięcie z boku. Wyszła ciut za długa. Najtrudniej mi było przyszyć podszewkę i szyfon do gumy. Nie wyszło to najlepiej ale trzeba się przyglądać żeby zobaczyć. Generalnie uwielbiam ten kolor i mam nadzieję w przyszłe lato częściej ją zakładać.
Teraz nie noszę jej za często ponieważ mieszkam na drugim piętrze i wchodząc w jednym ręku mam zazwyczaj dziecko a w drugim zakupy a można się łatwo potknąć.

Twór nr.2 to top z Burdy 7/2013 model 104 rozmiar 38 (patrząc na zdjęcia mam wrażenie że za duży). Uszyty z dwóch warstw koszmarnie mnącej się wiskozy z moich zapasów. Można go założyć i najlepiej nie ruszać się bo zaraz będzie wygnieciony :-(
Zmniejszyłam dekolt o jakieś 2cm i chyba niepotrzebnie ale w gazecie wydawał się baaardzo głęboki.

U mnie latem zawsze jest za mało takich bluzek więc będę zakładać dopóki starczy mi cierpliwości na prasowanie...


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Letnie nakrycia głowy mojej panny

Cześć!
Dzisiaj mało paplania a trochę zdjęć.

Opaski uszyte przeze mnie. Pierwsza w groszki w stylu pin up girl :-) druga klasyczna z kokardką.
Czapka smerfetka z tshirta...
No i jeszcze w planach był kapelusz taki jak synkowi uszyła Kamelperd ale przypadkiem w sh spotkałam takie piękne kapelutki :-)



To były nasze pierwsze wakacje nad morzem już w troje :-)

poniedziałek, 27 lipca 2015

W czym poszłam na chrzest mojego dziecka?

Hej,
jak wspomniałam pokazuję moje własnoręcznie uszyte ubranie na chrzest dziecka.

Nie mam od fotografa takiego zdjęcia na którym "w miarę" wyszłam i jednocześnie dobrze widać strój więc musi być takie bez głowy :-) 
Ze spódnicy bardzo jestem zadowolona. Dopracowałam ją dokładnie na ile tylko mogłam. Ma nawet szlufki do wieszaka. Szyta była bez wykroju i z prostokąta zrobiłam zakładki o jednakowej szerokości. Zdjęcia tego nie oddają ale naprawdę jest równiutko. Myślę że kontrafałdy trochę zakrywają pociążowy brzuch czego już nie można powiedzieć o spódnicy z koła.
 Marzyła mi się jeszcze dłuższa i bardziej stercząca ale to raczej musiałabym mieć do niej halkę i sztywniejszy materiał bo ten smutno zwisał więc skróciłam do kolan. Moja ślubna sukienka na strychu u mamy się kurzy to kto wie co z niej powstanie... Może kiedyś sobie taką dłuższą bardziej retro uszyję.
 Początkowo chciałam sukienkę ale przez to że karmię jeszcze piersią to sukienka nie była dla mnie wygodna. Jak mam bluzkę to tylko cyk do góry i już bez rozpinania suwaka i nie siedząc na pół nago można spokojnie nakarmić oseska. Polecam takie rozwiązanie karmiącym mamom.
 Co do bluzki zadowolona specjalnie nie jestem i jeszcze w sobotę przed imprezą szyłam w biegu inną bluzkę z tkaniny którą miałam w pudle. Koniec końców założyłam jednak tą. Ta też była szyta bez wykroju. Trochę się posiłkowałam posiadaną koszulką z bawełny ale zupełnie inaczej wychodzi ten sam krój z dzianiny a inaczej z wiskozy która się nie uciąga. Więcej tego błędu nie popełnię.

 Co do restauracji gdzie planowana jest taka czy inna impreza trzeba pamiętać żeby było miejsce do przewinięcia i nakarmienia bobasa. No i upewnić się czy na pewno na tej samej sali nie będzie imprezy dla innej rodziny jeżeli sobie tego nie życzymy. My ze swojego wyboru na szczęście jesteśmy bardzo zadowoleni :-)

piątek, 19 czerwca 2015

Sukieneczka do chrztu

Cześć!
Chrzest Niuńki już za nami i chciałam pokazać sukieneczkę jaką dla niej uszyłam na tą okazję.
 
A zaczęło się od tego że chciałam żeby Jula koniecznie miała sukienkę z tiulem. 
Na podszewkę i górę wykorzystałam materiał z sukienki chrzcielnej mojej młodszej siostry. 

Dokupiłam miękki biały tiul i elastyczną białą koronkę.
Sukienkę musiałam duużo zmniejszyć. Za przykład wzięłam kupioną sukienkę, która idealnie pasuje i na podstawie jej wymiarów próbowałam wykombinować nową. 
Widziałam w sklepach ładne sukienki i stwierdziłam że nawet jak mi nie wyjdzie to jeszcze w sobotę przed chrztem zdążę jej kupić :-) Za szycie zabrałam się w czwartek a chrzest był w niedzielę.
Zaczęłam od wymierzenia długości dołu i obcięłam nadmiar. Przyszpiliłam tiul i przeszyłam. (Choć powinnam była wpierw zmarszczyć podszewkę do obwodu góry i dopiero przypinać tiul bo później miałam za grubo żeby zrobić zakładki).
Góra sukienki została rozpruta na części pierwsze i od nowa wykrojona. W prognozie pogody zapowiadali straszny upał dlatego pozbyłam się rękawków i wykończyłam tak jak z podłożeniem. (Góra ma podszewkę). Jedyna rzecz która pozostała na swoim miejscu po "starej" sukience to suwak. Panienka dostała od cioci różowe buciki więc trzeba było jakoś nawiązać do różu w ubranku. Mieliśmy różowy sweterek ale jak taki upał to odpadł. Naszyłam koronkę na pasek różowej tkaniny. (Naciągała się ale powiedzmy że się udało).
Zszyłam ramionka i boki a później przyfastrygowałam dół z tiulem i zszyłam całość. Wszystkie krawędzie oczywiście zabezpieczone zygzakiem bo satyna się pruła. 

Elastyczną koronkę kupiłam z myślą o opasce na główkę. Początkowo miał być jakiś kwiatek ale ostatecznie sama koronka była wystarczająco ładna :-)
Z efektu bardzo jestem zadowolona :-)

W następnym poście moje ubranko.