piątek, 19 czerwca 2015

Sukieneczka do chrztu

Cześć!
Chrzest Niuńki już za nami i chciałam pokazać sukieneczkę jaką dla niej uszyłam na tą okazję.
 
A zaczęło się od tego że chciałam żeby Jula koniecznie miała sukienkę z tiulem. 
Na podszewkę i górę wykorzystałam materiał z sukienki chrzcielnej mojej młodszej siostry. 

Dokupiłam miękki biały tiul i elastyczną białą koronkę.
Sukienkę musiałam duużo zmniejszyć. Za przykład wzięłam kupioną sukienkę, która idealnie pasuje i na podstawie jej wymiarów próbowałam wykombinować nową. 
Widziałam w sklepach ładne sukienki i stwierdziłam że nawet jak mi nie wyjdzie to jeszcze w sobotę przed chrztem zdążę jej kupić :-) Za szycie zabrałam się w czwartek a chrzest był w niedzielę.
Zaczęłam od wymierzenia długości dołu i obcięłam nadmiar. Przyszpiliłam tiul i przeszyłam. (Choć powinnam była wpierw zmarszczyć podszewkę do obwodu góry i dopiero przypinać tiul bo później miałam za grubo żeby zrobić zakładki).
Góra sukienki została rozpruta na części pierwsze i od nowa wykrojona. W prognozie pogody zapowiadali straszny upał dlatego pozbyłam się rękawków i wykończyłam tak jak z podłożeniem. (Góra ma podszewkę). Jedyna rzecz która pozostała na swoim miejscu po "starej" sukience to suwak. Panienka dostała od cioci różowe buciki więc trzeba było jakoś nawiązać do różu w ubranku. Mieliśmy różowy sweterek ale jak taki upał to odpadł. Naszyłam koronkę na pasek różowej tkaniny. (Naciągała się ale powiedzmy że się udało).
Zszyłam ramionka i boki a później przyfastrygowałam dół z tiulem i zszyłam całość. Wszystkie krawędzie oczywiście zabezpieczone zygzakiem bo satyna się pruła. 

Elastyczną koronkę kupiłam z myślą o opasce na główkę. Początkowo miał być jakiś kwiatek ale ostatecznie sama koronka była wystarczająco ładna :-)
Z efektu bardzo jestem zadowolona :-)

W następnym poście moje ubranko.


wtorek, 19 maja 2015

Torba do wózka i nie tylko

Cześć!
Dzisiaj przedstawiam torbę jaką udało mi się uszyć.
Z założenia jest to torba do wózka ponieważ nasz wózek nie miał torby a wychodząc z małym dzieckiem na spacer czy na wyjazd do babci czy do lekarza "kilka" rzeczy trzeba mieć przy sobie. Niektóre gotowe torby które oglądałam w internecie były bardzo duże, z mnóstwem kieszonek i w nieciekawych kolorach. Jednym słowem nic dla mnie a już te które mi odpowiadały były stanowczo za drogie. Kupiłam kawałek pikowanego materiału obiciowego w moim ulubionym szarym kolorze i uszyłam torbę idealną na nasze potrzeby :-)

Moja torba mieści wszystko co nam potrzebne: kilka pampersów, tetrę, flanelkę, dwa komplety ubranek na zmianę,chusteczki, grzechotki i smoczek. Jak będzie potrzebna to i butla się spokojnie zmieści. Czyli wszystko na całodniowy wyjazd z dzieckiem. Z przodu ma kieszonkę np. na smoczek. Z jednej strony ma klamerkę którą rozpinam, pasek okręcam najpierw na jednej rurce wózka, przeciągam i okręcam na drugiej i zapinam więc trzyma się a pasek jest regulowany. Podszewki nie wszyłam bo wydała mi się zbędna ale jeszcze może zmienię w tej kwestii zdanie. Nie jest "babska" więc mąż nie musi się wstydzić na spacerze. Może być również torbą na jakiekolwiek inne wyjście niekoniecznie na rzeczy Młodej :-)
Z procesu tworzenia:
Nie jestem specjalistą i nie wiem jak powinno się taką torbę szyć i od czego zacząć. Zrobiłam to po swojemu i na pierwszy rzut oka nie widać że jest szyta :-)

Naprawdę jestem z niej zadowolona i póki co sprawdza się bardzo dobrze :-)


wtorek, 7 kwietnia 2015

Maskotka Żyrafka

Cześć!
Dzieci sama radość ale ile zmartwień... dwa tygodnie w szpitalu na zapalenie oskrzeli i małą operację ale na szczęście już w domku. No i przeprowadzka już do siebie. Ale nie o tym miało być.

Chciałam się pochwalić maskotką dla córci żyrafką :-)
Przyznać się kto ma w domu żyrafkę Sophie? Bardzo popularna wręcz legendarna gumowa zabawka którą otrzymują dzieci we Francji. Moja materiałowa żyrafa jest o tyle fajna że też ma długą chudą szyję i dziecko może trenować uchwyt, ma metki i jest z bawełny więc dziecko może ją żuć bez obaw no i kolorowa maskotka cieszy oko :-)

Z dwóch różnych tkanin wycięłam wzór maskotki z zapasami. Pamiętajcie żeby jeden był prawy a drugi lewy.
 Kawałki tasiemek przyfastrygowałam do prawej strony jednej żyrafy i zszyłam składając je prawymi stronami do siebie pozostawiając otwór na włożenie wypełnienia i wywróciłam. Pierwsza nie wyszła mi rewelacyjnie ponieważ otwór pozostawiłam pomiędzy nogami i nie udało mi się ładnie ręcznie go zszyć ale przy kolejnej otwór pozostawiłam na płaskiej stronie tułowia i ściegiem drabinkowym równiutko zszyłam.
Trzeba też pamiętać o nacięciu zapasu tkaniny na łukach żeby po wywinięciu materiał się nie ciągnął jak na główce prawej żyrafki.
 Moja żyrafka (tzn.córci) z obu stron ma różne kolory tułowia :-)

Szyło się przyjemnie ale powoli ponieważ zależało mi żeby dobrze objechać maszyną małe załamania dzięki czemu po wypchaniu kawałkami włókniny silikonowej maskotka ma ładny kształt.
To chyba tyle...
Zachęcam do szycia!



poniedziałek, 16 marca 2015

Sprawca całego zamieszania ;-)

Trochę wcześniej niż  miała pojawiła się na świecie nasza córeczka - Julitka :-)
Doszłyśmy już do siebie i mam nadzieję że pozwoli mamusi szyć :-)

piątek, 30 stycznia 2015

Ochraniacz na szczebelki łóżeczka

Witajcie :-)
Ciąg dalszy przygotowań do przyjścia na świat Malucha. Zastanawiałam się czy jest w ogóle sens szyć taki ochraniacz. Ale o ile noworodek dużo się nie rusza o tyle większe dziecko już tak i jednak jest prawdopodobieństwo że jakimś cudem włoży nóżkę pomiędzy szczebelki. Mnie przekonało też to że w naszym przypadku pełni jeszcze jedną funkcję a mianowicie osłania od przeciągu po otwarciu drzwi z korytarza. Jak go uszyłam już pokazuję.

Gotowe ochraniacze ogólnie dostępne nie są zbyt długie, mają chyba około 180cm. Ja chciałam dłuższy żeby bardziej osłaniał łóżeczko.
Przygotowałam dwa pasy tkaniny bawełnianej (u mnie już zszyta i ozdobiona serduszkami) o szerokości 30cm i długości 240cm plus zapas na szwy i takiej samej wielkości wypełnienie silikonowe grubości 2cm oraz troczki. Nie mam pomysłu jak wywinąć tak chude paski materiału a nie mam szydełka więc składałam je do środka brzegami ciętymi i zszyłam chowając je w środku. Można równie dobrze zastosować gotowe tasiemki. Tylko o ułożeniu troczków trzeba pamiętać przed zszyciem tkanin.


Kiedy szyłam kocyk z minky to najpierw zszyłam tkaniny po lewej stronie a wypełnienie włożyłam później przez pozostawiony otwór. Tu obawiałam się że nie dam rady wsunąć i ładnie wyrównać wypełnienia przy takiej długości więc postanowiłam je przyszyć od razu do bawełny a później tylko wywrócić bawełnę na zewnątrz tak żeby ocieplenie znalazło się w środku. Nie przewidziałam że maszyna nie będzie chciała szyć po wypełnieniu bo będzie się ono zawijało wokół igły i wciągało do bębenka. Docięłam więc takiej samej wielkości białą tkaninę i wszystko sfastrygowałam i dopiero siadłam do maszyny i poszło bezproblemowo.


Później jak wspomniałam wywinęłam ten długaśny rękaw i zaszyłam końce.

Chciałam taki długi ochraniacz żeby ładnie otulał łóżeczko przed przeciągiem i wyszło tak:

A później jak Mała będzie bardziej ruchliwa założymy go tak:

Mam nadzieję że dzięki przyszyciu ociepliny do tkaniny będzie się wszystko ładnie trzymało bez dodatkowego pikowania. Jeżeli przy którymś praniu okaże się że jednak nie to zawsze można dodatkowo przejechać maszyną prawda? :-)

niedziela, 18 stycznia 2015

Wszyscy mają kocyk z minky, mam i ja!

Cześć,
jak w tytule dzisiaj w roli głównej kocyk z minky -szalenie modnej ostatnio tkaniny poliestrowej w malutkie wytłaczane kropeczki. Kupiłam metr i do tego metr bawełny w słonie i z takiej ilości uszyłam dwa kocyki: jeden dla Jaśka-bratanka a drugi dla Juli. W środku z wypełnieniem owatą silikonową gr 2cm bo zima przecież. Wymiar powstałego kocyka to około 80x70cm. Uwaga! Trzeba pamiętać żeby bawełnę wcześniej zdekatyzować: uprać albo uprasować z dużą ilością pary i zwilżoną wodą. Moja bawełna sporo się skurczyła w praniu.
W sieci znaleźć można kilka tutoriali jak taki kocyk samodzielnie uszyć. Ja wycięłam dwa prostokąty jeden z minky, drugi z bawełny i zszyłam. W pozostawiony otwór włożyłam dociętą ocieplinę i przestębnowałam 8cm od brzegu żeby mi się w środku nie ruszała i zaszyłam otwór. Ot wsio! Cała filozofia.
Kocyki oba wyglądają tak samo:

sobota, 17 stycznia 2015

Co założyć na porodówkę?

Wizja porodu zbliża się nieuchronnie i wyprawka dla córy prawie gotowa a ja nie mam piżamy ciążowej! W moim szpitalu piżam szpitalnych do porodu nie ma i każda rodząca musi mieć ze sobą trzy sztuki: na czas porodu i pobytu. Położne na szkole rodzenia kazały wziąć jakąś piżamę koszulową której nie będzie nam szkoda jak się zniszczy albo starą koszulkę męża. Ja zdecydowanie wolę spać w piżamie dwuczęściowej ze spodenkami więc musiałam się zaopatrzyć w koszulowe. Nie podobają mi się absolutnie szare z jakimiś misiami tudzież innymi postaciami z bajek i dwoma rzędami guzików gdzie podczas karmienia wszystko będzie na wierzchu :-/, nie tego szukałam. W necie fajna piżamka kosztuje co najmniej 60zł. Na trzy dni kupić takie trzy sztuki to trochę dużo. Więc wyciągam pudło z tkaninami i maszynę. Jedną koszulę uszyłam od podstaw odrysowując częściowo od innej i upinając na sobie przód, a na poród mam przedłużoną koszulkę która może po wszystkim bez sentymentów iść do pieca.

A teraz zdjęcie kreacji porodowej :-)
Jak widać żaden to wynalazek, tylko do koszulki rozpinanej na dekolcie doszyty zalegający pasek materiału po skracanej sukience co by tyłkiem nie świecić.

Druga uszyta z dzianiny wiskozowej która doprowadza mnie do szału. Pewnie z dzianiną wszystko jest ok tylko moje umiejętności nie są wystarczające żeby z niej szyć na zwykłej maszynie. Maszyna bardzo mi przepuszczała ścieg więc w takim wykonaniu nadaje się to tylko na piżamę. Jeszcze mam kawałek tej dzianiny więc muszę się przyłożyć i znaleźć na nią sposób bo na spodenki do spania myślę że byłaby świetna. A teraz wytwór nr.2

Zdjęcia na mnie więc jak widać mieścimy się a dodatkowo się uciąga więc do końca ciąży powinna być dobra. I brzuch się mieści i karmić też będzie łatwo :-)